Skip to main content
niezależność finansowa

Powiązane

nieruchomości

NIERUCHOMOŚCI NA WYNAJEM KRÓTKOTERMINOWY – BLASKI I CIENIE

Nieruchomości to obszar, w którym z pewnością możesz sposoby na generowanie dochodów pasywnych. Aktywa, które pozyskasz...

poduszka finansowa

PODUSZKA FINANSOWA I JEJ ZALETY

Poduszka finansowa to nie tylko zabezpieczenie, to również świetny wyznacznik. Dowiedz się, czemu powinieneś ją...

5 Komentarzy

  1. Monika Loryńska

    Bardzo fajny wpis! Fajnie, że podzieliłaś się osobistymi przeżyciami. Ja też nie miałam łatwo w życiu i każdy mi mówił, że moje marzenia są nierealne. Ale uparłam się, założyłam firmę, rozwijam ją i konsekwentnie realizuję swoje cele.

    Również byłam kiedyś osobą bardzo nieśmiałą. Dramatyzmu dodawał fakt, że miałam krzywe zęby i wstydziłam się uśmiechać :) Ale pierwsze zarobione pieniądze wydałam na aparat korygujący zgryz.

    Miałam też chwile zwątpienia w biznesie, ale zawsze czułam, że nie nadaję się na etat i wytrwale dążyłam do celu. Moi rodzice nigdy nie byli bogaci, wręcz przeciwnie, ciągle brakowało pieniędzy. Postanowiłam sobie, że u mnie tak nie będzie.

    Teraz chciałabym dojść do takiego etapu, ze mój biznes będzie w pełni zautomatyzowany (już mi się to w połowie udało) i będę mogła dużo podróżować i mniej pracować. Należy mi się w końcu po tylu latach, a co!

    1. Paweł

      Co to za biznes, jeśli można spytać :)

      1. Marytka

        Paweł, odpowiem za Monike :) Kojarze ją z sieci i z tego co wiem ma agencję interaktywną PixelPR i wydaje mi się, że o tej firmie mówi w kontekście automatyzacji i ma/miała też start-up Ideowi.pl

  2. Marta

    Na początku bardzo dziękuję za ten wpis i cieszę się, że jest bardziej osobisty niż dotychczasowe (które są oczywiście równie interesujące, ale jednak brakowało im tego „czegoś” ;-)).

    „Przytłoczona nową rzeczywistością, brakiem wsparcia, studiami, do których się nie nadawałam, stresującą pracą na co dzień i w weekendy, brakiem odpoczynku, wielkim mętlikiem w głowie, toksycznym związkiem i na koniec chorobą nowotworową taty popadłam w depresję…” Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem. Wiem, że każdy ma oczywiście indywidualne problemy, ale mogłabym powiedzieć, że u mnie wystąpiły bardzo podobne, tylko chorobę taty zamieniłabym na śmierć babci. A co do reszty… już tu kiedyś pisałam, że studiowałyśmy ten sam kierunek, chociaż w innym mieście. I wiesz co? Mi nie udało się go skończyć, mimo kilku prób, poddałam się na razie, więc tym bardziej szacunek, że Tobie się powiodło. :)

    Jeszcze nie udało mi się wyjść na prostą, ale czytając Twoje wpisy wiem, gdzie chciałabym zmierzać oraz nad czym powinnam pracować. Stało się to moim planem na ten rok. Bardzo Ci dziękuję za to, że dzielisz się tym wszystkim. Dzięki temu mam jeszcze nadzieję, że może jednak w tym życiu jest dla mnie jakieś miejsce! :) Pozdrawiam. :)

  3. Anna Binek

    Wielka nieśmiałość, wręcz obezwładniająca, postępowanie aby zadowolić innych to też moja historia. Teraz czasem występuję przed 600 osobową widownią, wcześniej krok po kroku pokonałam swoje lęki. Dlatego każdemu radzę : Zacznij w końcu życ po swojemu. Nie jest ważne ile masz lat, nigdy nie jest za późno. Też wzięłam sprawy w swoje ręce, warto :) Magdo, piszesz o sobie w sposób chwytający za serce. Dziękuję.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *